<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>TheoPhil&#187; Высоцкий</title>
	<atom:link href="http://www.theophil.dobroyer.com/?feed=rss2&#038;tag=%D0%B2%D1%8B%D1%81%D0%BE%D1%86%D0%BA%D0%B8%D0%B9" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.theophil.dobroyer.com</link>
	<description>«Решать на выцветших страницах постылый ребус бытия» И. Анненский</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jan 2015 14:42:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>Wiatrówka ojca</title>
		<link>http://www.theophil.dobroyer.com/?p=116</link>
		<comments>http://www.theophil.dobroyer.com/?p=116#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Feb 2011 14:42:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Александр Доброер</dc:creator>
				<category><![CDATA[Культура]]></category>
		<category><![CDATA[барды]]></category>
		<category><![CDATA[Высоцкий]]></category>
		<category><![CDATA[Галич]]></category>
		<category><![CDATA[Окуджава]]></category>
		<category><![CDATA[эпоха застоя]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theophil.dobroyer.com/?p=116</guid>
		<description><![CDATA[W 1956 roku, w dniu jedenastych urodzin mojego ojca, wujek sprezentował mu wiatrówkę. — Będziesz żołnierzem — powiedział i poklepał go po ramieniu. Z synem sąsiada, Wowką, mój ojciec biegał na cmentarz strzelać do wróbli i wron. Oczywiście jak każdy chłopak w jego wieku marzył, by zostać żołnierzem. Szczególnie, że w tym samym roku obok [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.theophil.dobroyer.com/wp-content/uploads/магнитофон.jpg"><img src="http://www.theophil.dobroyer.com/wp-content/uploads/магнитофон-150x150.jpg" alt="" title="магнитофон" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-838" /></a>W 1956 roku, w dniu jedenastych urodzin mojego ojca, wujek sprezentował mu wiatrówkę. — Będziesz żołnierzem — powiedział i poklepał go po ramieniu. Z synem sąsiada, Wowką, mój ojciec biegał na cmentarz strzelać do wróbli i wron. Oczywiście jak każdy chłopak w jego wieku marzył, by zostać żołnierzem. Szczególnie, że w tym samym roku obok ich domu przejechała kolumna czołgów. Wszyscy chłopcy z całej dzielnicy wysypali się w ten dzień na ulicę i z zazdrością ścigali wzrokiem zakurzone czołgi, które jak gigantyczne chrabąszczepędziły na zachód&#8230; <span id="more-116"></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Do wojska ojciec poszedł po ukończeniu technikum, w dwudziestym drugim roku życia. Podczas pobytu w wojsku budował w obwodzie lwowskim drogę kolejową. Wtedy urodziłem się ja. Nastroiło to ojca bardziej pokojowo. Dojrzewał również do zrozumienia pewnych spraw. Dlatego kiedy wiosną 1968 roku obok ich jednostki wojskowej dzień i noc szły na zachód czołgi, patrzył na nie bez młodzieńczego zachwytu, raczej posępnie i ponuro&#8230; </em></p>
<p>W latach czterdziestych i pięćdziesiątych starzy i młodzi, zbierając się razem, śpiewali piosenki, w których najczęściej wykorzystywano zaimek „my”. Były to utwory sowieckiego klasycyzmu. Przesadnie optymistyczne, bezprzedmiotowe, bez odniesienia do czasu i miejsca. Informowały one słuchacza co najwyżej — jak w przeboju lat czterdziestych „Katiusza” — że „rozkwitły jabłonie i grusze”.</p>
<p>Gdy w końcu lat pięćdziesiątych w Związku Radzieckim pojawili się bardowie, zjawisko to wprowadziło w zdumienie miłośników klasyfikacji. Prezentowana przez nich piosenka nie była piosenką w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Były to raczej wiersze wykonywane przy akompaniamencie muzyki. I chociaż muzyka była nie bez znaczenia, najmocniejszy akcent padał na słowa. Pojawił się bohater liryczny, który we własnym imieniu śpiewał o swoich przeżyciach, odczuciach i myślach. Bardowie potrafili mówić „ja”.</p>
<p>Pod tym względem wyróżniały się pieśni Bułata Okudżawy. Na tle kultury oficjalnej brzmiały jak dysonans. Okudżawa wspominał, że kiedy w 1960 roku po raz pierwszy został zaproszony na publiczny występ do moskiewskiego Domu Kina, nie dokończył nawet wykonania swojej pierwszej piosenki. Ktoś z sali wykrzyknął: &#8212; Banał! I sala wyklaskała barda. Musiał przerwać występ i wyjść. Wykonywał wtedy jedną ze swoich najlepszych wojennych piosenek — „Znów buty, buty, buty, tupot nóg&#8230;”.</p>
<p>A jednak coraz częściej pojawiali się ludzie z gitarą, którzy śpiewali własne i cudze wiersze. Patrząc na tamte czasy z dystansu, śmiało można powiedzieć, że wśród tłumów wykonawców, których zrodziły tamte czasy, najbardziej oryginalni okazali się: Bułat Okudżawa, Aleksander Galicz i Włodzimierz Wysocki.</p>
<p><em>Są być może ludzie, którzy już od najmłodszych lat odczuwają fałsz i niesprawiedliwość otaczającego ich świata. Potrafią bronić się przed nim, a nawet walczyć. Ze mną było inaczej. Mówiąc słowami Borysa Cziczibabina: „Zbyt długo zaczynałem się”. Moje lata młodzieńcze przypadają na schyłek epoki komunizmu. Jednak nie mogę pochwalić się aktywnym uczestnictwem w jego obalaniu. Rodziłem się i rosłem w „normalnej” sowieckiej rodzinie. Uwikłany w lepki krąg powszechnego kłamstwa i obłudy. </em></p>
<p>&nbsp;<br />
<em>Ale bardzo dobrze pamiętam, jak to wszystko zaczęło się odmieniać. Był rok 1979&#8230; </em></p>
<p>Żaden z poetów rosyjskich nie cieszył się za życia taką sławą, jak Włodzimierz Wysocki. Twórczość tego poety, barda i aktora była wielostronna. Swój styl Wysocki trafnie określił jako „pieśń autorską”, której należy słuchać w wykonaniu autora.</p>
<p>Wysocki zaczynał od śpiewania błahych piosenek. Jak później wspominał, pomogły mu one ukształtować własną formę — nauczyły prostoty i lekkości. Równolegle pisał utwory liryczne. Lecz największą sławę przyniosły mu „pieśni-monologi”. Napisane w pierwszej osobie, w imieniu tych ludzi, w których poeta się wcielał. Zebrane razem tworzą wielogłosowy obraz Rosji lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.</p>
<p>Szczytem twórczości Wysockiego-poety jest liryka z ostatnich lat życia. Wtedy zwrócił się ku złożonym tematom filozoficznym, społecznym aluzjom, problemom poety w świecie współczesnym. W jego pieśniach pojawił się smutek, rozpacz, ból i temat śmierci.</p>
<p><em>Był rok 1979. Z położonego koło Odessy lotniska wojskowego codziennie wznosiły się w niebo ciężkie samoloty i znikały w głębokim błękicie, biorąc kurs na południowy wschód&#8230;</em></p>
<p>&nbsp;<br />
<em>Pewnego dnia w naszym domu zjawił się magnetofon. Wśród taśm przeniesionych przez kogoś ze znajomych była jedna z krótkim napisem „Wysocki”. Od tego wszystko się zaczęło. Słuchałem jej dzień po dniu. Było w tej półtoragodzinnej taśmie coś niezwykłego, niepodobnego do niczego, z czym dotychczas się spotkałem. Nie uformowany i mglisty świat zaczął nagle nabierać ostrości i sensu. Wysocki mnie narodził — obudził moje „Ja”.</em></p>
<p>&nbsp;<br />
<em>Później słuchałem także Okudżawy i Galicza. Szczególnie zdobycie taśmy z nagraniami Galicza było jakże niebezpiecznym szczęściem. Urządzano wtedy specjalne sesje&#8230; Ktoś zdobywał kasety i powstawały kolejne, z czasem coraz mniej słyszalne kopie. Później ze znajomymi słuchaliśmy wyciszonej — aby nie wzbudzić podejrzeń sąsiadów — muzyki. I do rana smakowaliśmy zakazanych, życiodajnych owoców.</em></p>
<p>Na początku lat sześćdziesiątych na taśmach magnetofonowych rozchodzą się po całym kraju pieśni Aleksandra Galicza. Zaczynał od niewinnych piosenek satyrycznych, kończył na poematach protestu. Od reprezentacyjnego stanowiska w oficjalnym Związku Pisarzy ZSRR przeszedł do niebezpiecznego członkostwa w kierowanym przez Andrieja Sacharowa Komitecie Praw Człowieka.</p>
<p>Jeżeli twórczość Okudżawę można włączyć do nurtu romantycznego, to utwory Galicza, a później Wysockiego, należą do literatury realistycznej. Galicz stwarza oryginalny rodzaj poezji — poemat polifoniczny. Głównym bohaterem swoich utworów uczynił przeciętnego radzieckiego człowieka. Autor wprowadza do twórczości poetyckiej gwar ulicy, żargon łagrów, język radzieckich kancelarii oraz stołecznych restauracji i prowincjonalnych knajp. Galicz przywraca prostemu słowu jego pogwałconą godność. W jego piosenkach nabiera ono siły żywej poezji. Pozwala bohaterom mówić ich własnym językiem. Przyjaciele i znajomi dziwili się: — Skąd ten inteligent od pokoleń, znany snob i esteta, zna taki język i świat?</p>
<p>Te ostre politycznie piosenki, znanego już wtedy dramaturga, wywołują gniew władzy. Skreślają go ze Związku Pisarzy i Związku Filmowców. Zaczyna się nagonka. Zmuszony jest emigrować&#8230;</p>
<p>Opisując sytuację poetów w tamtych czasach słynny radziecki dysydent Włodzimierz Bukowski pisał: „Im dalej, tym więcej zjawiało się tych niepozornych figur z gitarami. Nie dawano im sali na występy. Za każdą swoją piosenkę mogli trafić do więzienia. Ich poprzednikom w zaraniu ludzkości było łatwiej. Nikt nie wrzucał do więzienia minstreli, nie umieszczał w domu wariatów Homera, nie sądził ślepo i jednostronnie”. O Galiczu pisał: „Dla nas Galicz nie mniejszy od Homera. Każda jego piosenka to Odyseja, wędrówka w labiryncie duszy radzieckiego człowieka”.</p>
<p>Grudniowy numer z 1997 roku rosyjskiej emigracyjnej gazety „Russkaja mysl” doniósł, że w Paryżu odbyła się panihida w dwudziestą rocznicę śmierci Aleksandra Galicza. W styczniowym numerze tej samej gazety jest wzmianka o wieczorze pamięci Włodzimierza Wysockiego w Moskwie, w sześćdziesiątą rocznicę urodzin.<br />
<em>Dwadzieścia lat — to okres życia całego pokolenia. Kiedy umarł Wysocki, narodziło się pokolenie współczesnych rekrutów.</em><br />
&nbsp;<br />
<em>Co oni wiedzą o tym człowieku — „kumirze” pokolenia moich rodziców? Czy rozumieją go? Czy potrafią pojąć, co znaczyli dla nas Wysocki, Galicz i Okudżawa? A może wraz z końcem pewnej epoki odeszli w niepamięć i nic już nie mają do powiedzenia? </em><br />
&nbsp;<br />
<em>Teraz, kiedy długo przebywam poza krajem i jestem zmuszony rozmawiać w obcym języka, chętnie powracam do swoich bardów. Dostrzegam rzeczy które przedtem umykały mojej uwagi. Zwracam uwagę na sam język. Lepiej potrafię docenić głębię i soczystość słowa. </em><br />
&nbsp;<br />
<em>Mam dwie córki — Alinę i Anastazję. Czasami puszczam im Wysockiego lub Okudżawę. Wierzę, że wciąż można uczyć się od nich męstwa, uczciwości, miłości, dobroci, wierności. „Bowiem dobro — jak śpiewał Wysocki — pozostaje dobrem: w przeszłości, i dziś, i w przyszłości”.</em></p>
<p>&nbsp;<br />
<strong><em>„Na przykład” – miesięcznik kulturalny, Nr 4 (59), kwiecień 1998</em> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theophil.dobroyer.com/?feed=rss2&#038;p=116</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
